„— No co ty, Władku...! — Janek wpadł jak bomba do pokoju. — Ty tu sobie, bracie, spokojnie gazetę czytasz, a tam kosmonauci... Włącz no czym prędzej...
Władek nacisnął przycisk aparatu. Z głośnika dobiegi lekki szum, coś jak gdyby odległa mieszanina głosów wielu ludzi. Po chwili na ekranie ukazał się obraz.
— O rety, ile ludzi... — zauważył półgłosem Janek. Istotnie, na ekranie telewizora widać było przysłowiowe „morze
głów". Kamera z wolna ukazywała coraz to inną część tłumu. ,
— To jest na lotnisku, spójrz... — Władek jak zwykle stwierdzał oczywiste fakty. — Olbrzymie lotnisko, olbrzymie...
Kamera znieruchomiała, ukazując długi, nieomal nie kończący się pus lotniska.
— „Nadal czekamy na kosmonautów — odezwał się z głośnika głos spikera. — Samolot z nimi jest już blisko i wkrótce będzie podchodzić do lądowania..
— No jak tam, chłopcy, czy już są... — zapytał głośno ojciec, wchodząc szybko do pokoju. — Tak się spieszyłem, żeby zdążyć na czas...
— Ciiicho... — Władek aż zakręcił się na krześle.
— No, co ty., Władku... — obruszyła się matka. — Ojcu zwracasz uwagę... A poza tym jeszcze nic się nie dzieje...
— Przepraszam, tato... — Władek był wyraźnie zmartwiony swym niewłaściwym zachowaniem. — Ale to wszystko przez tych kosmonautów... — dodał na swoje usprawiedliwienie.“(2)
doradca finansowy |doradca kredytowy |Noclegi Ustroń